Idealnie byłoby, gdyby był button zmieniający szerokość środka i zapamiętujący to w ciastku ;)
Wpisy
mt3o obronił się z licencjatu. Tematem pracy był internetowy marketing w systemach usługowych wybranej klasy. Na ocenę 4. Trwało to cztery lata, ale chyba było warto. Aż muszę się tym pochwalić :-)
Koniec z MS Office'm na komputerze! Teraz Office będzie dostępny z chmury.
Opublikowano: 08 czerwca 2010, o godzinie: 11:01:43, na poziomie: 0, 31 komentarzyMicrosoft w końcu udostępnił światu swoją broń przeciwko Google Docs. Rychło w czas, można powiedzieć. Zainteresowani zdążyli już przyzwyczaić się do pakietu z Moutain View. Popatrzmy ten zapowiadany killer-app jest wart.
Lepszy mózg w głowie bez kasku, czy głowa w kasku bez mózgu?
Opublikowano: 31 maja 2010, o godzinie: 12:54:54, na poziomie: 0, 15 komentarzy
Fot. vrogy, original picture richardmasoner
Czytam w pewnej gazecie o kolejnej akcji policji promującej bezpieczną jazdę na rowerze. Ponoć setki warszawiaków znakowało rowery, dzieci się uczyły jak jeździć rowerem. Fajnie, że władze coś robią by popularyzować rower jako środek transportu i aby uczyć bezpiecznego poruszania się po drogach. Szkoda tylko, że te działania są bardzo jednostronne i skupione na niewłaściwych ludziach.
Typowymi odwiedzającymi tego typu imprezy są rodzice z dziećmi. Zobaczą dużo rowerów, posłuchają sportowca, polityka czy policjanta, pobawią się, rozjadą do domu i zapomną. Tymczasem osoby, które mogłyby do pracy na rowerze jeździć na codzień, do pracy, takie imprezy omijają szerokim łukiem. Niedzielni rowerzyści z pewnością dowiedzieli się jak jeździć bezpiecznie. I nic się nie zmieni.
Lepiej byłoby promować rower wśród pracodawców i pracowników firm. Obecnie na rowerze dojeżdżają głównie ludzie młodzi, zapaleni rowerowo, a także oszczędzający na komunikacji miejskiej. Tymczasem problemem na ulicach jest zbyt duża ilość aut., a żadna z tych 2 grup nie jeździ zwykle autem. Jeden samochód zajmuje tyle miejsca, co 3 rowery. Jeśli jedziemy równolegle w parach, to taką samą przestrzeń zajmie nawet 6 rowerów. Ale tego, żeby w pracy czy na uczelni przypiąć rower do porządnego stojaka (a nie wyrwikółki), wziąć prysznic i się przebrać - raczej się nie doczekam. Prędzej mnie samochód potrąci.
Drażni, gdy czytam, że policja do spółki z kimś postuluje wprowadzenie obowiązku noszenia kasku rowerowego przez rowerzystów. Jasne, można rąbnąć potylicą w krawężnik, będąc stukniętym przez auto w czasie jazdy. Można równie dobrze wyrżnąć potylicą w ziemię poruszając się pieszo i będąc uderzonym przez dresiarza czy menela, a nie tylko samochód. Może pieszy też powinno nosić obowiązkowe kaski?
Atestowany kask kosztuje 200zł. W Polsce mamy około 20 milionów rowerów, daje to 4 miliardy złotych. Fajnie, nie? Czytałem, że najbardziej za wprowadzeniem obowiązkowego kasku lobbował parlamentarzysta jednej z obecnie głównych partii. Czytałem, że zajmował się onimportem kasków właśnie. Niestety nie znalazłem który to polityk.
Kask chroni część głowy przed uderzeniem. Tymczasem z doświadczenia mojego i innych rowerzystów wiem, że głowa akurat jest jedną z mniej narażonych części ciała podczas wypadku na rowerze. Twarz (żuchwa i policzki), obojczyk, kark, nogi i organy wewnętrzne nie są w ogóle chronione przez kaski, a tymczasem te obszary ciała są znacznie bardziej zagrożone. Może powinno się wprowadzić obowiązek jeżdżenia po drogach publicznych w pełnej zbroi?
Lepszym sposobem zapewnienia bezpieczeństwa jest chyba jednak unikanie wypadków. Czyli budowanie dróg dla rowerów (z głową!), pilnowanie przestrzegania przepisów ruchu drogowego i uświadamianie kierówców, że to nie młody pijany pędzący 200km/h beemką po mieście jest zagrożeniem, a typowy człowiek, odnoszacy umiarkowane sukcesy w pracy. Tymczasem media zapewniają, że pijane bestie są głównym zagrożeniem, typowego kierowcę inajczęstszego sprawcę wypadków tylko uspokaja i osłabia jego czujność. Do czasu aż nie potrąci na przejściu jakiegoś rowerzysty czy pieszego.
I tak, nic się nie zmieni. Bo jechanie z prędkością do 60-70km/h w terenie zabudowanym to norma. Bo trzeba być nienormalnymi ofiarą by jechać po mieście 45km/h. Bo trzeba być porąbanym i niepowaznym, by jeździć do pracy i na uczelnię rowerem. Bo się potem śmierdzi. Bo samochód pokazuje że się ma kasę, klasę itp. Bo trzeba wyrobić normę wlepionych mandatów albo poprawić swój image przed wyborami. Bo łatwiej jest udawać, że się działa, niż działać. A szkoda.
http://rowery.free.ngo.pl/rozne/kaski.htm
http://wyborcza.pl/1,100503,6828746,Morderca_jest_kim_innym_niz_to_opisuja_media.html
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95190,7953787,Jesli_na_piknik__to_tylko_w_kaskach_i_odblaskach.html
http://infobike.pl/text.php?id=12576
All your camera recording are belong to us!
Opublikowano: 16 maja 2010, o godzinie: 02:03:57, na poziomie: 0, Dodaj komentarzCzyli o tym, że w USA Viacom ma prawo do filmów nagrywanych przez ludzi w publicznym miejscu.
Jak ukryć Skype'a z paska zadań w Windows 7
Opublikowano: 20 kwietnia 2010, o godzinie: 13:23:59, na poziomie: 0, 6 komentarzyUpdate:
Zespół Skype'a udostępnił możliwość wyłączenia niechcianej funkcjonalności w jednej z ostatnich aktualizacji:
Narzędzia->Opcje->Zaawansowane->Pozostaw Skype w pasku zadań, gdy jestem zalogowany (odznaczyć).
Szkoda tylko, że taka możliwość pojawiła się dopiero pod wpływem miażdżącej krytyki użytkowników.
Skype ładnie się integruje z Windows 7. Jest kolorowy, udostępnia różne opcje pod prawoklikiem, po zamknięciu okna siedzi w pasku zadań. No właśnie... Z jednej strony jest pod ręką, nie da się też go przypadkiem zamknąć przerywając rozmowę. Ale ja nie chcę, aby siedział mi non stop w taskbarze i zajmował miejsce! Mój taskbar ma to, co używam najczęściej i dodatkowe ikonki, ja ta od Skype'a tylko zaśmiecają mi miejsce!
Autorzy niestety nie pomyśleli o tym, że komuś ikonka w pasku zadań może przeszkadzać. Nawet Microsoft wskazuje, że umieszczenie ikonki jednocześnie w tray'u i taskbarze jest złe.
Don't display programs in the taskbar that minimize to deskbands. Minimize to a taskbar button or a deskband, but not both.
źródło: MSDN, Windows Environment: Taskbar
Próba znalezienia odpowiedzi przy pomocy Google'a i oficjalnego forum komunikatora nie przyniosła nic. Dowiedziałem się jedynie, że takie zachowanie Skype'a wkurza ludzi.
Jest jednak proste obejście, pozwalające ukryć Skype'a do tacki systemowej i usunąć z paska zadań. Klikamy prawym przyciskiem na ikonkę programu, z jump listy wybieramy trzecią opcję, "Skype", tą tuż nad pinezką.
Dalej 'Właściwości', zakładka kompatybilności i ustawiamy aby program uruchamiał się w trybie kompatybilności z Windows Vista. Viola! Zamykamy nieszczęsny komunikator i po ponownym uruchomieniu ikonka białego S na niebieskim tle będzie znikać z taskbara po zamknięciu okna programu.
Za pomocą tego hacku pozbyliśmy się ikonki, ale też wyłączyliśmy jumplistę. Coś za coś. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że osoby odpowiedzialne za interfejs programu wezmą sobie do serca krytykę użytkowników i uzupełnią nową wersję o tę funkcjonalność.
News dnia: Samolot z delegacją prezydencką z Polski rozbił się pod Smoleńskiem
Opublikowano: 10 kwietnia 2010, o godzinie: 09:38:57, na poziomie: 0, 52 komentarzeNie wszyscy oglądają wsi24 rano, czy słuchają radia, a czuję się w obowiązku rozgłosić wiadomość. TVN24 podał, że samolot zahaczył o drzewa. Nie wiadomo (w chwili pisania) czy pasażerowie nie żyją. Na lotnisku panowała mgła. Widoczność sięgała kilkudziesięciu metrów. Świadkowie potwierdzają dużą eksplozję. Części samolotu są porozrzucane po lesie.
Prezydent Rosji powołał specjalną komisję mającą zbadać katastrofę. Przewodniczyć jej ma Putin, premier Rosji. Polska prokuratura ma również wszcząć śledztwo w tej sprawie. Jego działanie będzie jednak mocno podatne na wpływy rosyjskie, gdyż rosyjskie służby mogą ograniczać dostęp do materiałów.
Przepraszam za chaotyczność tego wpisu, ale jest on pisany pod wpływem chwili i wzbogacany na bieżąco o nowe informacje.
Ciekawe, co o tym napiszą media europejskie.
Reuters podał, że 87 osób nie żyje. Inne źródła podają, że zginęły 132 osoby..
11:17: Być może 3 ciężko ranne osoby udało się wyciągnąć z samolotu. Podały tak 3 rosyjskie agencje.
Na pokładzie byli m.in Lech Kaczyński, Maria Kaczyńska, Jerzy Szmajdziński, Sławomir Skrzypek, Janusz Kurtyka, Kremer (wiceminister MSZ), Kaczorowski, bp Tadeusz Płoski, Izabela Jaruga-Nowacka, Władysław Stasiak, Andrzej Przewoźnik, Przemysław Gosiewski, Zbigniew Wasserman, Bronisław Kwiatkowski (Dowódca Operacyjny Sił Zbrojnych), Andrzej Szczygło, szef komitetu olimpijskiego.
Samolot zawadził lewym skrzydłem o drzewa, jest roztrzaskany, wiele jego części płonęło, materiały fotograficzne zostały zarekwirowane przez rosyjskie służby bezpieczeństwa
Dziennikarze TVN24 podają, że na miejscu jest blokada informacji ze strony służb rosyjskich. FSB zabiera nawet notatki i zdjęcia robione przez świadków.
Gubernator obwodu smoleńskiego podaje, że nikt nie przeżył katastrofy.
Według polskiego prawa, w przypadku śmierci urzędującego prezydenta, jego obowiązku obejmuje marszałek sejmu.
Od: Piotr Pyclik
Ważny jest art. 128 ust. 2 i art. 131 ust 2 pkt 1 Konstytucji RP. Do czasu wybory nowego Prezydenta RP, jego obowiązki pełni Marszałek Sejmu. W ciągu 14 dni od dnia opróżnienia urzędu Prezydenta RP, ma on też obowiązek zarządzić wybory, wyznaczając ich datę na dzień wolny od pracy przypadający w ciągu 60 dni od dnia zarządzenia wyborów.
Komentujących proszę o zachowanie powagi. Można nie lubić Kaczyńskich i rządu Platformy, ale to polski prezydent i rząd."
O godzinie 10:46 jeszcze nie została odnaleziona czarna skrzynka z samolotu. Kościoły po południu będą odprawiać specjalne msze.
News na BBC na ten temat
Gazeta.pl - awaria samolotu prezydenta
Gazeta.pl - Tu 154 leciały najważniejsze osoby w państwie
Lista pasażerów:Rzeczpospolita - Nikt nie przeżył katastrofy (link może być nieaktywny, serwery rp.pl nie odpowiadają w tej chwili)
mirror strony rzepy, dzieki DeeTah
Relacja na Gazeta.pl
Notka na blogu Paolo, zbierająca udostępnione do tej pory (11:10) informacje, zawierająca zdjęcia z miejsca katastrofy
Licencja na soft a innowacja
Opublikowano: 23 marca 2010, o godzinie: 16:38:41, na poziomie: 0, 5 komentarzyDyskutowałem z przyjaciółmi ze studiów na temat pewnego projektu, którego częścią ma być usługa zdalnego pobierania plików. Jednym z pomysłów na realizację, był program, który zainstalowany na komputerze klienta monitoruje schowek, lub siedzi w tray'u i dostawszy link, pobiera plik. Rozwiązanie proste i bezobsługowe. Lekkie, jeśli się dobrze zabierze za taki programik. Problem się pojawił, gdy kolega stwierdził, że to będzie zbyt duża ingerencja w prywatność użytkownika.
Ma trochę racji, program, który przygląda się aktywności w internecie, i część tej aktywności wysyła gdzieś w świat. To duży uszczerbek na prywatności. Gdyby mi ktoś coś takiego zaproponował, podziękowałbym. Ale z drugiej strony, ile osób ma konto na Facebooku czy oryginalnego klienta Gadu Gadu? Albo Windows, Gmail czy Chrome'a? :)
Aby udowodnić potencjalnym użytkownikom, że program nie powstał w niecnych celach, zaproponowałem uwolnienie źródeł. Na to usłyszałem, że ktoś nam ten program szybko ukradnie, zaadoptuje i podpisze się pod nim, zamykając przy tym źródło. Szczerze wątpię w taki scenariusz, ale z drugiej strony, to, pominąwszy fragment o ograniczeniu licencji, taka możliwość jest nieodłączną cechą wolnego oprogramowania, prawda? Każdy może wziąć mój kod, przerobić go i opublikować, ale na tej samej (w domyśle: GPL) licencji.
O przewadze wirtualizacji nad natywnością
Opublikowano: 13 marca 2010, o godzinie: 21:30:45, na poziomie: 1, Dodaj komentarzKtóregoś dnia, w czasie pierwszych 2 wykładów zmuszałem mój komputer do uruchomienia Grailsów i Google Appengine. Pierwsze podejście - instalujemy Grailsy i plugin appengine do Grailsów. Grailsy stanęły dęba, kazały sobie wskazać swój home i stworzyć projekt. Ustawiłem, ale plugin się zainstalować nie dał. Grailsy kazały ustawić JAVA_HOME. Kazały też zainstalować aktualne jdk. Zainstalowałem, ustawiłem. Łaskawie się uruchomiły i utworzyły projekt. Żeby nie było tak łatwo, to teraz plugin do appengine odmówił współpracy. Grailsy kazały sobie wskazać gdzie leży SDK do appengine. Po wskazaniu pozwoliły wgrać appengine do projektu. Wskazałem, zainstalowałem. Appengine i Grailsy kazały jeszcze zainstalować apache-ant aby wgrać całość na serwery Google'a. Trzy linijki kodu napisałem, musiałem zainstalować 3 pakiety oprogramowania, ustawić 2 zmienne systemowe, powiększyć PATH, a temu jeszcze mało! Drugie podejście - przez Netbeans. Plugin znaleziony bez problemów. Grailsy trzeba było mu wskazać, bo sam sobie nie mógł ich znaleźć na c:\grails. Utworzyłem projekt w netbeansie, doinstalowałem plugin do appengine'u. Kazałem utworzyć klase domenową. Progressbar leci wolniutko, i gucio. Byłoby zbyt fajnie, gdyby działało. :/ To się musi dać jakoś inaczej zrobić!
Drugie podejście, po zmarnowanych 3h, zaśmieconym systemie i kilkuset mb niepotrzebnych programów i skryptów. Odpalam Archlinuksa na VirtualBoksie. (Do zainstalowania PLD natywnie, jeszcze się nie zabrałem). yaourt -S groovy netbeans jdk google-appengine-java. Dupa, za przeproszeniem. Jedno chce java-enviroment, inne chce jre, a jeszcze inne jdk. Grzecznie, acz wytłumaczyłem managerowi pakietów, że mają chodzić w oparciu o JDK, jakoś to łyknął. Trzeba było dowiązać /usr/bin/java do /opt/java/bin/java, ustawić te nieszczesne JAVA_HOME, APPENGINE_HOME. I znowu gucio. Nie może odnaleźć javy w katalogu z javą. Fajnie. JAVA_HOME na /opt/java/jre i ln -s /opt/java/jre/java /opt/java/. Poszło. Grailsy zaskoczyły. Projekt się utworzył, plugin dodał. Kazał usunąć plugin od tomcata, ustawić magiczne parametry konfiguracji dla appengine. Próba uploadu - poszła!. Pół wykładu i zadziałało. Większość czasu i tak spędzona na ściąganiu grailsów i jdk na słabiutkim łączu watowym. Próba z netbeans - udana. Klasa domenowa utworzona, kontroler z rusztowaniem też. F5. Działa! Super! Pod zwirtualizowanym pingiwnem całość zajęła 4x mniej czasu i zakończyła się sukcesem. Ktoś jeszcze uważa, że windows jest prosty i wygodny, szczególnie dla programisty?
Droga społeczności joggerowa, szanowni webdesignerzy!
Mam pewien problem i nie bardzo wiem, jak go rozwiązać. Mianowicie, potrzebuję użyć na stronie regułek CSS typu -webkit-* czy -moz-*. Czyli takich, które są specyficzne dla przeglądarki. Jak wobec tego zmusić stronę z takimi regułkami aby się poprawnie walidowała?
Jedyne rozwiązania jakie mi przychodza do głowy to nanoszenie tych regułek przy pomocy javascriptu lub dorzucanie odpowiednich plików css z tymi regułkami dla wybranych przeglądarek. Da się inaczej?
